Aktualności Branding

Nowa identyfikacja wizualna i logo Zamku Królewskiego w Warszawie

Nowa identyfikacja wizualna i logo Zamku Królewskiego w Warszawie

Po zeszłotygodniowym ASP pozostajemy w Warszawie, gdzie nowy wizerunek ogłosił Zamek Królewski.

Zamek Królewski to barokowo-klasycystyczny zamek królewski znajdujący się w Warszawie przy placu Zamkowym. Pierwotnie rezydencja książąt mazowieckich, którzy w miejscu wcześniejszego grodu zbudowali w XIV wieku murowany zamek, a od XVI wieku siedziba władz I Rzeczypospolitej. Obecnie budynek pełni funkcje muzealne i reprezentacyjne.

Zamek Praski odświeżył i ujednolicił wizerunek. Projekt wybrano w otwartym konkursie

Nowe logo Zamku Królewskiego w Warszawie

W poprzednim logo zamku widniały zwieńczenie kolumny – kapitel oraz prosta interpretacja korony Zygmunta III Wazy – renesansowej, zamkniętej z globem i krzyżem. Tutaj krzyż został zastąpiony kropką, co jednak jest wytłumaczalne z perspektywy dążenia do uproszczenia motywów, widocznego w całym znaku. Sygnet zwieńczono zapisaną na okręgu, przy użyciu kroju szeryfowego i wielkich liter, nazwą Zamek Królewski w Warszawie. Dysonans między sygnetem a typografią i dość infantylne wyrysowanie poszczególnych elementów sprawiały, że zdecydowanie uważam, że ten znak należało odświeżyć. 

stare i Nowe logo Zamku Królewskiego w Warszawie

Sama instytucja zmianę motywowała faktem iż zmieniająca się rzeczywistość i rozwój nowych kanałów komunikacji sprawiły, że przestał on odpowiadać potrzebom nowoczesnej instytucji. Zdaniem jej przedstawicieli zamek potrzebował znaku, który oddałby jego złożoną naturę – połączenie muzeum i rezydencji państwowej. Złożoność to słowo klucz dla nowego znaku, bo podążąjąc za opisem z komunikatu prasowego, w nowym logo znajdziemy motywy, które stanowią o tożsamości miejsca:

  • rysunek guttów z Sali Rycerskiej oraz motyw słońca z Wieży Zegarowej,
  • rozetę z Sali Wielkiej i liście laurowe z Garderoby Króla,
  • motywy roślinne z Sali Poselskiej i liść miłorzębu z Ogrodu Dolnego,
  • liść dębu z tkaniny obiciowej w Galerii Matejkowskiej,
  • klejnoty z tzw. Korony Chrobrego – perłę i rubin.

Logo ma także łączyć trzy kluczowe pola znaczeniowe: władzę królewską poprzez oczywisty symbol korony, architekturę poprzez fakt, że elementy znaku układają się w rytm widzianej od strony Wisły elewacji saskiej Zamku oraz dziedzictwo i detal, poprzez nawiązania, które wylistowałem Ci powyżej. Praktycznie każde opracowanie, które czytałem, które próbowało ubrać w ramy projektowanie znaków, mówiło o tym, że logo powinno być proste. Tutaj mamy zaprzeczenie tych wytycznych, a ostatnie, co można powiedzieć o logo Zamku Królewskiego w Warszawie, to że znak jest prosty. 

Zamek tłumaczy, że projektowanie dla instytucji o tak głębokim zakorzenieniu w historii wymaga wyjścia poza schematy. Dalej możemy przeczytać, że nowa identyfikacja odrzuca rozdźwięk między anachroniczną złożonością historycznego herbu a chłodnym minimalizmem znaku korporacyjnego. Zamiast kompromisu doświadczony autor – Jakub de Barbaro – wybrał własną, autonomiczną drogę, łączącą historyczną narrację z nowoczesną dyscypliną formy. Podkreślanie doświadczenia autora wygląda tu na uderzenie wyprzedzające i podkładkę pod ewentualną krytykę. A tej obawiam się, że będzie sporo. W informacji prasowej możemy przeczytać, że z założenia logotyp jest misterny i wielowarstwowy – nawiązuje do kunsztu dawnych znaków graficznych, ale równocześnie odpowiada współczesnym wymogom projektowym i nie traci czytelności w uproszczeniu. Z tym ostatnim pozwolę sobie nie zgodzić się, co widać dobrze na powyższej oficjalnej grafice. Jeszcze gorzej będzie w przypadku trudniejszych pól eksploatacji, takich jak sitodruk czy haft.

Nowa identyfikacja wizualna Zamku Królewskiego w Warszawie

Wraz z odświeżonym logo Zamek Królewski w Warszawie zaprezentował nową identyfikację wizualną, obejmującą nową kolorystykę, typografię oraz akcydensów.

Wybór nowej tożsamości wizualnej to dla Zamku Królewskiego moment przełomowy. Szukaliśmy znaku, który nie będzie jedynie uproszczoną formą, ale opowieścią o naszej historii, zapisaną nowoczesnym językiem designu. Jakub de Barbaro stworzył system, który jest tak samo wielowarstwowy jak dzieje samego Zamku: od królewskiego majestatu, przez dramat zniszczenia, aż po dumę z odbudowy. To dowód na to, że Zamek może i powinien uczestniczyć w zmieniającym się dyskursie artystycznym – prof. dr hab. Małgorzata Omilanowska, dyrektorka Zamku Królewskiego w Warszawie

Jeżeli chodzi o paletę kolorystyczną, to mamy tutaj splendor i bogactwo. Królewski szkarłat połączony z klasycznymi bielą i czernią zwieńczono złotymi dodatkami. Te kolory świetnie ze sobą współgrają i praktycznie zawsze do siebie pasują, no i tutaj nie jest inaczej. Do tematu kolorów jednak jeszcze wrócimy, bo jest coś, co psuje moje dobre wrażenie.

Istotnym elementem nowego systemu identyfikacji wizualnej jest krój pisma, stworzony specjalnie dla Zamku we współpracy ze studiem Capitalics Warsaw Type Foundry. W warstwie typograficznej postawiono na rekonstrukcję Antykwy Rossowskiego, której podjęła się warszawska odlewnia, specjalizująca się w takich zadaniach, odpowiedzialna wcześniej za rekonstrukcję takich krojów jak Bona czy Antykwa Półtawskiego, a także projekt Brygada 1918, czyli typograficzne obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. Jan Rossowski to typograf i właściciel drukarni, sprowadzony do Warszawy przez kancelarię króla Zygmunta III, który miał wyłączność na druk dokumentów urzędowych, w tym tak ważnych jak akt elekcji króla Władysława IV. Bardzo mi się podoba zarówno wykorzystanie typografii z epoki, jak i wykorzystanie polskich typografów. Mam nadzieję, że śladem zagranicznych instytucji zrekonstruowana Antykwa Rossowskiego zostanie udostępniona przez Zamek Królewski w domenie publicznej.

Przy okazji kolorów pisałem, że do nich wrócimy. Wracamy przy okazji akcydensów, gdzie z zupełnie niewiadomych powodów zdecydowano się na wykorzystanie koloru miętowego dla kopert i dołożenie do tego złoceń. Takie zestawienie nie tylko wygląda słabo, ale też ma problem z czytelnością. Pozostałe zaprezentowane materiały prezentują się moim zdaniem odpowiednio do placówki, którą reprezentują, choć projekty ołówków są nieco pretensjonalne.

Rebranding Zamku Królewskiego w Warszawie ma swoje mocne momenty, jak zrekonstruowana Antykwa Rossowskiego, ale też gorsze, jak przekombinowane logo. Daj znać w komentarzach, co sądzisz o tej zmianie. Podzielasz moją opinię, czy jednak masz odmienne zdanie?

Gustaw Grochowski

Założyciel Design Alley, designer, fotograf, redaktor i były rugbysta. Od piętnastu lat związany z projektowaniem. Fan morza i wszystkiego, co morskie. Aktualnie zacumowany w Gdańsku.

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
GRAFIK - Daniel Nalepka
GRAFIK - Daniel Nalepka
1 miesiąc temu

Zarzutów co do tego znaku jest cała masa więc chyba podzielę moją opinię na wiele części i do większości z nich dodam osobny obrazek dla jasności, oj jest o czym dyskutować…

Dla mnie ten znak pod względem stylu jest tyleż technicznie niepraktyczny (sitodruk czy haft jak wspomniałeś czy reprodukcje w małej skali przysporzą tu tylko kłopotów technicznych, a niejednokrotnie i kosztów – opracowanie programu hafciarskiego dla tek skomplikowanego wzoru, jeśli nie zdać się na automat, tanie nie będzie) co wtórny, wpisujący się w pewną znaną już estetykę – załączam przykłady znaków utrzymanych w podobnym stylu graficznym.

Bez-nazwy-1
GRAFIK - Daniel Nalepka
GRAFIK - Daniel Nalepka
1 miesiąc temu

Komentując dalej techniczne trudności i (użyję tego określenia świadomie oraz celowo) brak profesjonalizmu to fakt, że autor zdecydował się na sztuczne, zbędne i kłopotliwe oraz co tu dużo kryć – kiczowate teksturowanie znaku. Widać to de facto tylko w dużym powiększeniu. Po co? Przecież złoto można uzyskać w praktyce (nie na ekranie, gdzie i tak efekt zniknie w małej skali np. na www) w szlachetny sposób np. metodą hotstampingu i innymi metodami zakładającymi użycie na wydruku złotej, błyszczącej farby, w ostateczności złotej farby z palety PANTONE czy złotej nici (przy hafcie). Nie rozumiem tego zabiegu. To jest kicz jak już wspomniałem, nawet nie skeumorfizm.

Bez-nazwy-2
GRAFIK - Daniel Nalepka
GRAFIK - Daniel Nalepka
1 miesiąc temu

We fragmencie:
“użycie na wydruku złotej, błyszczącej farby,”
chodziło mi oczywiście o:
“użycie na wydruku złotej, błyszczącej folii,”

GRAFIK - Daniel Nalepka
GRAFIK - Daniel Nalepka
1 miesiąc temu

Dobrze, że wspomniałeś o krzyżu obecnym w królewskiej koronie Zygmuntowej – sama forma zamkniętej korony symbolizuje niepodległość, a krzyż chyba nie muszę tłumaczyć co i wpisuje się głęboko w historyczny, religijny i hołdujący tradycji przekaz. Raz pozbawiono logo tego niebanalnego i niebagatelnego elementu na rzecz kropki (nie przekonuje mnie, że kropka jest bardziej czytelna niż krzyż), drugi raz na rzecz słońca. Wytłumaczenie z kropką jest nieprzekonywujące, a to ze słońcem bardziej uargumentowane, ale jednak przekłamującą symbolikę, a czymże jest logo jeśli nie symbolem? Po co kastrować go z pierwotnych form znaczeniowych i nadpisywać nowymi interpretacjami?

2026-04-10-08_41_53-Window
GRAFIK - Daniel Nalepka
GRAFIK - Daniel Nalepka
1 miesiąc temu

Ostatnią kwestią jaką chciałbym poruszyć są akcydensy – zgadzam się z Tobą, że złoty nadruk (o ile będzie faktycznie złoty, a nie żółty czyli jeszcze gorzej) na miętowo-zielonym tle kopert to nieporozumienie.

Jeszcze u początkującego twórcy można by wybaczyć błąd, gdy coś na monitorze wygląda dobrze ze względu na wystarczający (ekranowy) kontrast i (mocne) nasycenie kolorów, a w druku, gdzie obie wartości spadają nie wygląda to już korzystnie, to nie umiem znaleźć wytłumaczenia w forsowaniu rozwiązania gdzie już na monitorze, a więc w dalece korzystniejszych choć w praktyce fałszywych warunkach (koperty będą drukowane docelowo, nie wyświetlane) coś wygląda źle i się tego nie koryguje. Pomijam już fakt samego koloru zielonego który z królewskością się nie kojarzy zupełnie.

Jak się to ma do doświadczenia twórcy, którym (jak wspomniałeś – uprzedzająco) zasłania się zleceniodawca?

Tak sobie myślę, że w tego typu procesach, przy dużych rebrandingach, powinno powoływać się zaufaną, trzecią stronę w postaci arbitra, która ma doświadczenie niekoniecznie graficzne, ale techniczne, jakichś fachowców od druku i fizycznie wykonywanych identyfikacji, którzy będą hamować zapędy artystów.

ziel
5
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x