Zgodnie z planem wydawniczym dziś przyszła pora na wybór najciekawszego rebrandingu minionego miesiąca. Tym razem postawiłem na Royal Albert Hall, za którego rebranding odpowiada agencja Brandpie.
Listopadowe rebrandingi
Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji do przeczytania brandingowego przeglądu listopada, to gorąco zachęcam Cię do nadrobienia zaległości. W zeszłym miesiącu mieliśmy bowiem do czynienia z wieloma ciekawymi zmianami wizerunku, od sportu, przez miasta w Polsce i za granicą, aż po… parówki! O tym i sporo więcej przeczytasz właśnie w moim podsumowaniu minionego miesiąca.
Rebranding miesiąca: Royal Albert Hall
To nie był łatwy miesiąc w kontekście wyboru rebrandigu do opisania jako ten naj. Ostatecznie postawiłem na Royal Albert Hall – kultową salę koncertową w Londynie poświęconej mężowi królowej Wiktorii, księciu Albertowi. Od otwarcia przez królową Wiktorię 29 marca 1871 roku The Royal Albert Hall była miejscem wydarzeń kulturalnych, koncertów, konferencji, balów i odczytów naukowych. Z ciekawostek, w Royal Albert Hall znajdują się największe w Wielkiej Brytanii organy, a obiekt był świadkiem pierwszych poza Japonią zawodów sumo.
Nowe logo Royal Albert Hall
Od 2015 roku obiekt był reprezentowany przez znak nawiązujący do architektury budynku. Nakładające się na siebie kolorowe kształty tworzyły kształt budynku. Znak ten zastąpił dość konserwatywne logo, w którym również widniał fragment charakterystycznej fasady sali. Znak sprzed 10 lat wyglądał całkiem nieźle, ale poprzez zastosowanie niezbyt pasującego tu, opartego na szeryfowym New Century Schoolbook, zaprojektowanym przez Morrisa Fullera Bentona i poprawionym przez Brytyjczyka Matthew Cartera w 1980 roku, kroju pisma ma się wrażenie, że to dość kompromisowy projekt i projektanci musieli się zatrzymać w połowie drogi.
Teraz projektanci z Brandpie mieli okazję do skończenia pracy, bo to oni odpowiedzialni także za poprzednią zmianę. W nowym logo kolorowe kształty zostały zastąpione przez ich obrysy, co przy zmianie szeryfowego kroju na bezszeryfowy, nadaje logo sporo lekkości. Jedyne, co mnie się nie podoba, to wertykalny separator, oddzielający sygnet od logotypu.
Najciekawszy jest tu jednak dodatkowy znak, nawiązujący do kopuły obiektu, typograficznie inspirowany plakatami z lat 60. i 70. Grafika wykorzystywana jest zarówno w nagłówkach plakatów czy ich cyfrowych wersji, jak i w elementach wayfindingowych czy gadżetach reklamowych. Ten bardzo charakterystyczny element pozwala na utrzymanie spójności, co jest ważne dla obiektu, w którym w jednym tygodniu odbywać się może koncert chóru, konferencja dla liderów, koncert rapowy i zawody strongmanów.
Odświeżona identyfikacja wizualna Royal Albert Hall
Nowa, odświeżona identyfikacja wizualna ma być bardziej nowoczesna – angażować nowych i młodszych odbiorców, zapewniać większą spójność w różnych aplikacjach i, co ważne, wzmacniać widoczność, obecność i rozpoznawalność Royal Albert Hall.
W nowej identyfikacji wykorzystano Aktiv Grotesk, czyli niezwykle popularny krój z portfolio Dalton Maag. Zabieg ten ma nadać wizerunkowi hali bardziej dynamiczny charakter. Krój wnosić ma różnorodność, osobowość i nowoczesną energię, zachowując jednocześnie czytelność i elegancję. Choć często narzekam na marki rezygnujące z szeryfów na rzecz prostych krojów bezszeryfowych, to w tym przypadku rozumiem tę zmianę.
Nowa identyfikacja odświeżyła i zawęziła paletę stosowanych barw. Charakterystyczna czerwień została zreinterpretowana, a cała paleta jest ponoć inspirowana portretem Nile’a Rodgersa autorstwa Christabel Blackburn, który na co dzień jest eksponowany w Royal Albert Hall.
System layoutów, w którym pierwsze skrzypce gra łuk z nazwą sali, bardzo mi się podoba. Dzięki temu prostemu zabiegowi udało się pod jednym, spójnym szyldem, umieścić bardzo szeroką działalność obiektu.
Koniecznie daj znać w komentarzu, co myślisz o rebrandingu Royal Albert Hall. Moim zdaniem Brandpie zrobiło tu kawał dobrej roboty, niejako kończąc swój rebranding sprzed 10 lat.






