Dzisiaj T-Mobile Polska po ponad 20 latach zamyka markę Heyah. Markę, która była pewnym przełomem na polskim rynku, także pod względem wizerunkowym.
Heyah startowało w 2004 roku jako submarka Polskiej Telefonii Cyfrowej, prowadzącej jedną z największych sieci komórkowych w Polsce – sieć Era. Sam start marki wiąże się z kilkoma ciekawymi historiami i anegdotami. Wejście na rynek Heyah poprzedziła kampania teaserowa, w ramach której w miastach pojawiła się charakterystyczna czerwona łapka. Wisiała ona na bilbordach czy autobusach, ale też na plakatach, grafiiti czy vlepkach. Agencji stojącej za kampanią udało się spowodować, że osoby postronne zabierały do domu rozdawane w mieście plakaty i wieszały je w oknach czy na balkonach. Za całość odpowiadała agencja G7, a właściwie jej część, w tajemnicy przed resztą zespołu. Kampania okazała się wielkim sukcesem i można powiedzieć, że Heyah wszedł na rynek z buta.
Znaki – o serii
Znaki to nowa seria na Design Alley, w ramach której opisywać będę różne logo. Nie chcę się tutaj ograniczać do Polski czy zagranicy, do znaków aktualnych czy historycznych, czy do jakiegokolwiek kontekstu. W serii znaki daję sobie dużo swobody, jednak wciąż artykuły te będą miały tyle wspólnych cech, by zamknąć je właśnie w ramach serii.
Logo Heyah
Charakterystyczna czerwona łapka, z którą debiutowała sieć, doczekała się kilku wersji, którym przyjrzymy się w dzisiejszym tekście.
Pierwsze logo Heyah
Pierwsze logo Heyah to stylizowana na trójwymiarową czerwona, komiksowa dłoń, której towarzyszyła nazwa sieci w formie grafficiarskiego taga. Łapka mogła kojarzyć się z bohaterami komiksów czy kreskówek, a tag, w reklamach odpowiednio zanimowany, podkreślał rebeliancki charakter marki. Całość, choć niezbyt urodziwa, to idealnie wpisywała się w wizję Heyah, jako marki rezonującej z młodymi ludźmi.
To było najbrzydsze logo, jakie w życiu zrobiłem. Ale siadło – Przemek Bogdanowicz, ówczesny szef kreacji G7
Muszę przyznać, że gdy sieć ruszała, to kupiła mnie swoim wizerunkiem. Do teraz korzystam z numeru, który kupiłem kilkanaście lat temu w Heyah, choć nie z kultowym prefixem 888, a 889. Nie tylko mnie, bo sieć zdobyła milion użytkowników w ciągu zaledwie 8 tygodni. Jeżeli chodzi o komunikację wizualną, to Heyah z pewnością wyróżniało się na rynku, jednak prawdziwą różnicę robiły reklamy sieci. To jednak nie temat dla Design Alley, więc odsyłam Cię do szalenie ciekawego artykuły Beaty Goczał na ich temat.

Rebranding Heyah z 2011 roku
Siedem lat po starcie Heyah przeszło rebranding i odświeżenie tożsamości wizualnej. Rok 2011 to przede wszystkim historyczna zmiana marki Era na T-Mobile, sfinalizowana 5 czerwca 2011 roku, która kosztowała około 100 mln zł. Nieco w cieniu zmienił się także Heyah. Sam znak pozbawiono wszystkiego, do czego można było się przyczepić, czyli koślawego tagu i brzydkich gradientów. Uproszczona, geometryczna typografia i jednolita czerwona łapa z jednej strony miały wszystko, by stać się znakiem ponadczasowym, z drugiej zaprzeczały temu, czym od początku miał być Heyah.
Wizerunek Heyah został mocno wygładzony i ugrzeczniony. Mimo wszystko starano się, by logo marki było świeże, poprzez zastosowanie modnego w tamtych czasach wypełnienia logo różnorodnymi wzorami. Trend zapoczątkowany przez Melbourne w 2009 roku wciąż potrafi dobrze wyglądać, ale mam wrażenie, że w przypadku Heyah ten zabieg nie zestarzał się najlepiej. Całe case study zmiany wizerunku Heyah możesz zobaczyć w serwisie Behance.
Heyah 01
W 2020 roku T-Mobile Polska de facto uśmierciło Heyah po raz pierwszy, wprowadzając subskrypcję pod nazwą Heyah 01 z nowym znakiem. W logo wciąż widniała łapka, choć ta raczej kojarzyła się ze znanymi z amerykańskich stadionów łapkami do kibicowania z pianki, niż komiksową dłonią Heyah. Wprowadzając na rynek usługę, starano się promować ją równie kreatywnie, jak miało to miejsce 16 lat wcześniej. W fazie teaserowej marka przerywała inne reklamy krótkim, nieco tajemniczym komunikatem. Choć nie udało się jej powtórzyć sukcesu marki-matki, to usługa zdobyła ponoć spore grono odbiorców. Nie wystarczyło ono jednak, by Heyah przetrwało na rynku.
Subskrypcja Heyah 01 przestała dziś być dostępna na polskim rynku, a numery klientów zostały automatycznie przeniesione do Red Bull Mobile. Trochę szkoda mi charakterystycznej czerwonej łapy, jednak w przypadku takich marek jak Heyah, wiadomo, że prędzej czy później formuła się wyczerpie. Zwłaszcza na tak dynamicznie zmieniającym się rynku, jak rynek usług komórkowych. Dajcie znać w komentarzach, co myślicie o logo Heyah i czy dla Was to też tak kultowy znak. Czekam też na komentarze dotyczące nowej serii.








No i dobrze, że linkujesz do genialnego artykułu, zastanawiałem się właśnie czy do niego dotarłeś czy mam dać do niego link 😉👍
Co do serii – fajnie, że jest coś nowego. Jest tyle kultowych znaków, o których można przypomnieć.
Kolejny zamawiam CPN bo właśnie o nim książkę czytam…