Pod koniec zeszłego tygodnia podsumowaliśmy marzec, więc dziś przyszła pora na wybór najciekawszego rebrandingu tego miesiąca. Dzisiejszy tekst jest szóstym w szósty dzień z rzędu i zbliżamy się powoli do nadrobienia zaległości, co mnie bardzo cieszy.
Marcowe rebrandingi
W marcu działo się naprawdę sporo. Nowe znaki pokazały dwa polskie miasta – Tarnobrzeg i Zamość, duża niemiecka sieć stacji paliw – Aral czy bardzo popularny włoski aperitif – Aperol. O tych, a także wielu innych rebrandingach przeczytasz w podsumowaniu miesiąca, które dla Ciebie przygotowałem w zeszłym tygodniu.
Rebranding miesiąca: Slovak Basket
Od czasów mojej przygody z koszykówką sporo się w tej dyscyplinie zmieniło. Sentyment jednak pozostał i pewnie trochę na bazie tego sentymentu za najciekawszy projekt marca uznałem powstanie marki Slovak Basket. SBA, czyli Słowacki Związek Koszykówki, zdecydował o stworzeniu marki Slovak Basket, która ma spajać wszystkie działania w tej dyscyplinie sportu u naszych sąsiadów.
Logo Slovak Basket

Logo zaprojektowane dla nowo powstającej marki składa się ze słowa „basket” osadzonego na wstędze przywodzącej na myśl szewron z mundurów. W słowie dyskretnie podkreślono litery „S” i „K”, co jest oczywiście nawiązaniem do członu Slovak i bardzo mi się spodobało. Zgodzę się jednak z jednym z komentarzy, który pojawił się pod tekstem, w którym podsumowywałem marzec, że logo musi być używane w kolorze, bo w wersji monochromatycznej nie tylko traci ten subtelny dodatek, ale traci też zupełnie aspekt odróżniający. Znak został złożony customowym krojem pisma stworzonym przez studio typograficzne Setup Type.
Identyfikacja wizualna Slovak Basket
Nowe logo oraz identyfikacja wizualna Slovak Basket wykorzystują motyw wstęgi czy strzałki, jak nazwają ją twórcy, skierowanej w górę. Za całą identyfikację, obejmującą nową paletę barw, typografię, stroje czy różnego rodzaju layouty, wprowadzaną pod hasłem Mierime vysoko (Mierzymy wysoko), odpowiada agencja Nice Guy z Bratysławy.
Nowe stroje słowackich koszykarek i koszykarzy nawiązują do całej identyfikacji, zarówno kolorystyką i typografią, jak i wykorzystaniem motywu wstęgi, strzałki czy szewronu. Rzecz jasna, na koszulkach nie pojawia się hasło „Basket”, a nazwa kraju w języku angielskim. Całość wygląda bardzo schludnie, choć mam wrażenie, że numery na koszulkach trochę giną.
Jeżeli chodzi o kolorystykę, to słowaccy projektanci zrezygnowali z użycia barw narodowych, pozostawiając z nich tylko jeden kolor – granatowy. Uzupełniają go różnie odcienie niebieskiego oraz biały. Po pierwsze, taka kolorystyka wygląda po prostu bardzo dobrze, a po drugie, pozwala to na uniknięcie pomylenia słowackich koszykarzy z tymi ze Słowenii czy, co gorsza, Rosji. Wszak wszystkie trzy kraje mają identyczne kolory we fladze.
W całej identyfikacji wykorzystywany jest krój Basket od lokalnego studia Setup Type z Bratysławy. Krój jednocześnie nawiązuje do typografii wykorzystywanej od lat przez amerykańskie drużyny sportowe i uczelnie. To dość oklepany wybór, jednak w przypadku tej dyscypliny jest on moim zdaniem jak najbardziej trafiony. Zazwyczaj chwalę projektantów za korzystanie z projektów lokalnych typografów, więc i tutaj plus dla agencji odpowiedzialnej za projekt.
Jeżeli chodzi o layouty, zarówno te statyczne, jak i dynamiczne, to zdecydowanie postawiono na nowoczesny i dynamiczny wygląd kosztem czytelności. Nasza Koszkadra radzi sobie w tym elemencie lepiej, ale też wiele wyżej notowanych ekip prezentuje się obecnie pod tym względem dużo gorzej.
Czy były w marcu lepsze rebrandingi? Prawdopodobnie tak, ale chciałem wyróżnić ten konkretny, bo nasi sąsiedzi, wizerunkowo wreszcie weszli na najwyższy europejski poziom. Teraz czas, żeby do wizerunku słowaccy koszykarze dopasowali swoją grę, bo aktualnie zajmują 67. miejsce w rankingu Fiba i 34 w Europie. Daj znać w komentarzu, co myślisz o wizerunku słowackich koszykarzy.


