Niewielu czytelników Design Alley wie, że swoją przygodę (bo karierę to miała Hanna Krall) dziennikarsko-publicystyczną rozpocząłem od recenzji teatralnych. Dopiero potem przyszedł sport, design, technologie czy fotografia. Choć od lat pozostaję raczej w stanie spoczynku, to polska scena teatralna wciąż jest mi bliska.
6 lutego 1886 roku nastąpiło uroczyste otwarcie nowego gmachu Teatru zimowego przy ul. Namiestnikowskiej w Lublinie. W tym roku lubelska scena świętować będzie 140 urodziny. Z tej okazji Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie ogłosił konkurs na logo.
Konkurs na logo Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie
W piątek 12 grudnia Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie ogłosił konkurs na logo. Miał on potrwać miesiąc i kierowany był do projektantów, grafików i studentów kierunków artystycznych. Zwycięzca konkursu otrzymać miał nagrodę pieniężną w wysokości 5000 zł. Teatr oczekiwał, że logo będzie zaprojektowane w dwóch wariantach: logo składające się jedynie z sygnetu (znaku graficznego) oraz logo składające się z sygnetu i logotypu zawierającego pełną nazwę instytucji.
Teatr zostawił projektantom dość duże pole do popisu, nie precyzując szczególnie tego, czego oczekuje. Z ogłoszenia konkursu i jego regulaminu dowiedzieliśmy się jedynie, że projekt powinien jednoznacznie kojarzyć się z Teatrem i jego działalnością statutową, jednocześnie nawiązując do jego wyjątkowego charakteru. Ma łączyć w sobie bogatą historię instytucji z nowoczesnymi aspiracjami i wizją przyszłości. To dość ważne, w kontekście późniejszych wydarzeń. Prace konkursowe miały być oceniane przez komisję konkursową, w skład której weszli przedstawiciele Teatru i jego Rady Artystyczno-Programowej, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego oraz branż kreatywnych m.in. doświadczeni graficy i specjaliści ds. marketingu i public relations. Jury miało brać pod uwagę w szczególności walory artystyczne (pomysł, komunikatywność, czytelność), walory graficzne (profesjonalizm) oraz walory użytkowe (łatwość edycji i konwersji na różne media).
Rozstrzygnięcie konkursu
Zdradzę Ci kolejną ciekawostkę – zacząłem projektować logo na ten konkurs i miałem nawet kilka szkiców. Ostatecznie jednak przegapiłem termin wysłania logo. Był to jakiś 2 137 konkurs, który ominąłem w ten sposób. Z tego powodu jednak niecierpliwie czekałem na rozstrzygnięcie konkursu, które okazało się… niezłą farsą. Otóż jak możemy przeczytać w komunikacie organizatora, Komisja Konkursowa powołana do wyboru nowego logotypu Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie zdecydowała o zakończeniu konkursu bez wyłonienia zwycięzcy.
– Wybór nowej identyfikacji wizualnej to dla nas kluczowy element budowania przyszłego wizerunku Teatru, zwłaszcza w kontekście zbliżających się zmian inwestycyjnych. Szukaliśmy znaku, który w sposób nowoczesny, a zarazem czytelny odda charakter naszej sceny. Niestety, zaprezentowane propozycje nie posiadały wystarczających walorów graficznych i użytkowych, by stać się nową wizytówką instytucji – wyjaśnia Krzysztof Adamczuk, dyrektor Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie i przewodniczący Jury.
Teatr poinformował przy okazji, że do konkursu zgłoszono łącznie 104 projekty, z których 80 przeszło pozytywnie weryfikację formalną i zostało poddanych ocenie merytorycznej. Jeżeli spośród 80 projektów komisji konkursowej nie udało się wybrać ani jednego, które spełniało oczekiwania organizatora, to są trzy możliwości: te oczekiwania nie korespondują z formą konkursu, komisja nie ma odpowiednich kompetencji, by wybrać jeden znak i obronić swoją decyzję, bądź od początku konkurs miał być tylko darmowym badaniem rynku. I oczywiście, Teatr mógł podjąć taką decyzję, wszak według regulaminu konkursu zastrzegł sobie prawo do niedokonania wyboru zwycięskiej pracy, a nawet unieważnienia konkursu w każdym czasie bez podania przyczyny. Takie działanie jest jednak moim zdaniem etycznie wątpliwe. Zdecydowanie bardziej elegancko byłoby rozstrzygnąć konkurs i odstąpić od wdrożenia nagrodzonej pracy.
Bardzo ciekawa jest także dodatkowa informacja, która pojawiła się w komunikacie Teatru. Czytamy tam, że zgodnie z sugestią Komisji Konkursowej, Teatr podejmie działania zmierzające do organizacji konkursu w formule zamkniętej. Instytucja planuje zwrócić się do uznanych agencji projektowych, które przygotują propozycje spełniające wysokie standardy profesjonalnej komunikacji wizualnej. Taka informacja, podana od razu w komunikacie o braku rozstrzygnięcia konkursu, tylko prowokuje dodatkowe pytania o rolę otwartego konkursu i sposób jego rozstrzygnięcia.
Identyfikacja od Peltone z 2025 roku
Cały konkurs budzi tym większe wątpliwości, że Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie na początku zeszłego roku zaczął wdrażać nowy znak i identyfikację wizualną, zaprojektowaną przez lokalne studio Peltone. Identyfikacja jest bardzo świeża, bo powstała w 2024 roku i zaczęła być wdrażana od początku zeszłego roku. Na portalu Facebook Teatr wprowadził nowy znak jako zdjęcie profilowe 1 stycznia 2025 roku, by już 22 lipca powrócić do starego logotypu.
Tak szybka rezygnacja ze znaku sugerować by mogła jakiś problem na linii Teatr – twórcy znaku. W dyskusji pod postem informującym o niewyłonieniu zwycięskiego projektu nowego logo Teatru udzielaja się jednak twórcy poprzedniego znaku, którzy również nie mają informacji o powodzie wycofania ich logo. Mateusz Peliński, CEO Peltone, zwraca się do Teatru z pytaniem Dlaczego Dyrekcja Teatru przepala ponownie publiczne pieniądze na coś co już zostało zrobione? Kulisy samego procesu projektowania identyfikacji oraz procesu jej akceptacji zdradza Aleksandra Trochym: Jako autorka logo i identyfikacji wizualnej, nad którą wspólnie z Mateuszem pracowaliśmy przez wiele godzin, przechodząc przez kolejne etapy projektu w ramach licznych spotkań i uzyskując każdorazowo akceptację dyrekcji, zakończyliśmy proces w poczuciu, że efekt został w pełni przyjęty i spełnia oczekiwania obu stron. Ona także nie rozumie, dlaczego Teatr zrezygnował z efektów pracy studio: Totalnie niezrozumiałe jest dla nas to, że po formalnej akceptacji projektu, a nawet po jego częściowym wdrożeniu, identyfikacja została ostatecznie wycofana, bez przekazania jakiegokolwiek wyjaśnienia tej decyzji.
Sama identyfikacja wizualna, zaprojektowana przez Studio Peltone, wygląda na spójny system, który mógłby bez przeszkód służyć Teatrowi im. Juliusza Osterwy w Lublinie przez wiele lat, zwłaszcza że, jak zapewniają autorzy, był na każdym etapie konsultowany z klientem. Rezygnacja z jego wdrożenia jest dla mnie niczym innym, niż nieuzasadnionym przepalaniem publicznych pieniędzy.
Quo vadis, Teatrze?
Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie ma swoje problemy. W zeszłym roku kierującego lubelską sceną blisko pięć lat Redbada Klynstrę sympatyzującego z PiS aktora teatralnego i filmowego odwołał marszałek województwa Jarosław Stawiarski z PiS. W jego miejsce jako p. o. Dyrektora powołano Krzysztofa Adamczuka (Ministerstwo Kultury nie zgodziło się na obsadzenie dyrektorskiego fotela bez konkursu, ale przystało na jego tymczasowe powołanie). Wydawać by się mogło, że zaoranie identyfikacji wizualnej od Peltone mogło być efektem nowej miotły, jednak Adamczuk pracował już w Teatrze od początku 2023 roku do stycznia 2025 roku jako zastępca dyrektora ds. Inwestycji.
Otwarty konkurs na logo zdecydowanie nie wyszedł lubelskiemu teatrowi. Udało się oszczędzić kilka tysięcy złotych kosztem sporej rysy na wizerunku jednostki oraz nadużycia zaufania środowiska projektantów. Jestem bardzo ciekawy, czy Teatr wyciągnie z tego wnioski i jak będzie wyglądał zapowiadany konkurs w formule zamkniętej. Warto w tym miejscu jeszcze raz pochylić się nad tym, jak wyglądają tego typu konkursy w naszym kraju, w porównaniu, chociażby do naszych sąsiadów z południa. Jakiś czas temu całkiem nieźle wyglądały konkursy, współorganizowane przez STGU, więc może warto wrócić do tej praktyki, pod skrzydłami tej organizacji, bądź zupełnie innej. Dajcie znać, co myślicie o całej sytuacji i tego, jak zachował się lubelski Teatr.






Dziwne… Peltone zaprezentowało naprawdę znak na wysokim poziomie – brandingowo to też ubrane jest co najmniej do rzeczy, a całość sukcesywnie była wdrażana, używana więc o co chodzi?
Pytanie – czy po tej sytuacji z konkursem (ja afery nie widzę skoro było w regulaminie czarno na białym, że konkurs może się skończyć bez wybrania pracy i naprawdę ilość prac nie ma tu znaczenia, mogło być ich nawet milion – to zresztą standardowa formuła, byłem pomysłodawcą pewnego konkursu fotograficznego kilka lat temu i też mieliśmy taki zapis), a właściwie fakcie bardziej mnie bulwersującym czyli wdrożeniem i rezygnacją z innego znaku ledwie rok temu, ktoś poważny będzie w ogóle chciał z nimi współpracować. Ja na miejscu prominentnego studio lub uznanego twórcy (czy w ogóle na miejscu jakiegokolwiek grafika) skontaktowałbym się zakulisowo z Peltone i w prywatnej, poufnej rozmowie, wypytałbym o szczegóły współpracy zwyczajnie bojąc się wejścia na minę.
Swoją drogą – w innym źródle czytałem, że 5 tys. zł było kwotą za znak, a za jego księgę oferowano aż 10 tys. – trochę nieproporcjonalnie, nie wiem czy nie powinno to być odwrotnie (o ile nie jest to jakiś rozbudowany dokument brandingowy tylko dotyczy samego znaku to w swojej praktyce robię go taniej niż sam znak bo znak jest dla mnie i dla klienta przede wszystkim więcej wart). Nie wiem czy informacja o tej drugiej kwocie jest wiarygodna, możesz mnie sprostować jeśli dotarłeś do źródła prawdy 😉
Z innej beczki – trochę słaby to konkurs, w którym wartość nagrody wygląda jak kwota za usługę u pierwszego lepszego ogarniętego freelancera. To teraz nagle będą mieli pieniądze (publiczne czyli niczyje w sumie 😢 w rozumieniu niektórych) na studio? Przecież dobre studio za całość (znak + brandbook) weźmie kwotę 10x wyższą niż oni dawali za samo logo. Ciekawe ile zarobiło Peltone i czy ten teatr tak szasta co roku kasą na takie zabiegi…