Design Top

Premiera Adobe XD, nowy Lightroom i wiele innych – podsumowanie Adobe MAX 2017

konferencja adobe max
Wczoraj skończyła się Adobe MAX 2017 – wielka konferencja dla kreatywnych, przy okazji której Adobe pokazuje nowe produkty i zapowiada zmiany w tych istniejących.

Podczas konferencji Adobe MAX, poza keynotem Adobe, odbywa się wiele różnych eventów. Współpracujący z Adobe producenci prezentują swoje rozwiązania, a projektanci mogą wziąć udział w szeregu prelekcji i warsztatów.

adobe max

Oprogramowanie Adobe

Adobe podczas swojego keynote’a zaprezentowało 5 nowych aplikacji, dostępnych dla użytkowników usługi Creative Cloud. Zmianom poddane zostały także znane i cenione narzędzia takie jak Photoshop i Lightroom. Mniejsze ulepszenia dotknęły także Illustratora CC, InDesigna CC i Premiere Pro CC, jednak w ich przypadku zmiany są na tyle niewielkie, że najważniejsze z nich można podsumować w jednym zdaniu. Obchodzący w tym roku 30 urodziny, Adobe Illustrator zyskał nowy, bardziej intuicyjny panel właściwości elementu (properties panel). Dobrze, że Adobe umie czerpać inspiracje z produktów konkurencji, takich jak na przykład Sketch. InDesign natomiast stawia na ułatwienie pracy z tekstem. Fonty można teraz wyszukiwać według podobieństwa i filtrować za pomocą paneli znaków. Dzięki nowej aktualizacji łatwiejsze będzie także przekształcanie publikacji w czasopisma cyfrowe, e-książki i interaktywne pliki PDF. O zmianach w Premiere Pro i After Effects przeczytacie pewnie niedługo w serwisach branżowych. Ja nie mam zamiaru pisać o czymś, o czym nie mam pojęcia.

Adobe XD 1.0

Na konferencji Adobe MAX zadebiutowało wreszcie, w wersji stabilnej, narzędzie Adobe do tworzenia interfejsów i prototypowania, Adobe XD CC, które zostało włączone do pakietu Creative Cloud. Darmowa wersja beta przyciągnęła ponad milion użytkowników, jednak miała także sporo wad, które sprawiały, że nie dało się korzystać z niej, jako jedynego narzędzia do projektowania. Jak zapewniają twórcy, to ma się zmienić.

Wersja 1.0 nie przyniosła wielkich zmian czy nowych ficzerów, te ma przynieść grudniowa aktualizacja. Przechodząc z wersji beta, postawiono na optymalizację. Zdecydowanie lepsza ma być prędkość i stabilność działania. Szkoda, że nie udało się pokazać choć jednego nowego rozwiązania, które skusiłoby nas do zapłacenia za tę aplikację. Adobe musi się pospieszyć, gdyż dalej jest kilka kroków za Sketchem, a w kolejce czekają kolejni rywale tacy jak Figma. Swoją aplikację do projektowania interfejsów zapowiedział także Invision.

Zmiany w Photoshop CC

Duże zmiany dotknęły także Photoshopa. Poza nowym pentoolem, o którym pisałem Wam kiedyś na fanpage’u, dostaliśmy kilka mniejszych lub większych nowości.

Osoby, zajmujące się digital paintingiem lub zaawansowaną obróbką zdjęć, docenią z pewnością zmiany, które zaszły w pędzlach. Poza zwiększeniem wydajności przy malowaniu dużymi pędzlami wprowadzono możliwość wygładzania pociągnięć, które spodoba się przede wszystkim osobom, korzystającym z myszy czy touchpada. Poprawiono także bibliotekę pędzli, umożliwiając między innymi ich łatwe układanie i sortowanie.

Wszyscy użytkownicy sprzętów z nadgryzionym jabłkiem docenią z pewnością dodanie przez Adobe do obsługiwanych formatów formatu HEIF (High Efficiency Image File), wprowadzonego przez Apple w najnowszych odsłonach systemów Mac OS i iOS. Obsługa formatu pozwala między innymi, na wykorzystanie możliwości, które daje iPhone 7 plus i jego dwa aparaty. Korzystając z filtra rozmycie soczewkowe, możemy uzyskać bardzo ciekawy efekt głębi ostrości.

Kolejną nowością, tym razem interesującą szerszą społeczność, jest wprowadzenie fontów dynamicznych. Pozwolą one projektantowi na wprowadzaniu wielu zmian, począwszy od grubości, poprzez pochylenie, aż po szerokość znaków. Wszystko przy zachowaniu charakterystyki danego kroju i jego czytelności. Elastyczna typografia brzmi utopijnie, jednak przy wsparciu takich gigantów technologicznych jak Adobe, Apple, Google czy Microsoft, idea ta ma wielkie szanse poważnego zaistnienia.

Z mniejszych zmian i nowości warto przytoczyć łatwy dostęp do biblioteki Lightrooma CC, praktycznie z każdego miejsca w programie oraz obsługę panoram 360°.

Nowy Lightroom CC, stary Lightroom Classic i powolna śmierć wersji pudełkowej

Adobe MAX 2017 namieszało porządnie w rodzinie Lightroom. Piszę o rodzinie, bo Adobe zaprezentowało właśnie zupełnie nowego Lightroom CC. Nowa odsłona programu do cyfrowego wywoływania zdjęć została przeniesiona w chmurę. Ponadto, poza aplikacjami na różne systemy operacyjne, Lightroom CC, można obsługiwać za pomocą interfejsu webowego. Całość naszych prac synchronizowana jest z chmurą Creative Cloud, więc to samo zdjęcie możemy obrabiać na kilku urządzeniach. Uniwersalizacja narzędzia wymusza okrojenie jego funkcji, jednak Adobe zapewnia, że pozostawiło w nim wszystko, czego potrzebujemy, usuwając jedynie zbędne dodatki. Nie jestem hard userem Lightrooma, więc trudno mi powiedzieć w jakim stopniu Lightroom CC jest uboższy od swojego poprzednika.


Edyta 22.10:

Przyjrzałem się dokładnie nowemu Lightroomowi CC, porozmawiałem ze znajomymi z branży fotograficznej i mogę już rozszerzyć ten wpis o kilka uwag i spostrzeżeń. Po pierwsze Adobe okroił poważnie ekran importu zdjęć. Zniknęły możliwości dodania słów kluczowych i metadanych (to akurat nic dziwnego, jeżeli teraz za wyszukiwanie odpowiada inteligentny Adobe Sensei) czy tworzenia inteligentnych miniatur. Fotografowie najbardziej tęsknić będą jednak nad możliwością nakładania presetów na zdjęcia, już w momencie ich importu. Zmianą jest także to, że wszystkie importowane zdjęcia są przez Lightrooma CC wysyłane w chmurę, więc nie będzie możliwe już używanie Lightrooma CC, jako narzędzia do selekcji zdjęć. Poważne zmiany dotknęły także sekcję edycji zdjęć. Do dyspozycji otrzymujemy dużo mniej narzędzi niż w Lightroomie Classic, wycięto między innymi bardzo przydatne narzędzie Split Toningu czy krzywe. Tak, Adobe zdecydowało się na pozbycie się ze swojego programu jednego z podstawowych narzędzi do obróbki zdjęć, które znajdziemy już w półprofesjonalnych programach. Część funkcji, takich jak chociażby histogram czy panel HSL zostały ukryte, jednak można je w prosty sposób włączyć. Okrojono także panel eksportu, który w poprzednim Lightroomie był potężnym narzędziem. Użytkownik miał tam kontrolę nad nazewnictwem plików, znakami wodnymi, jakością, rozmiarem i sposobem wyostrzania. W Lightroomie CC eksportując pliki, możemy ustalić jedynie ich rozmiar i lokalizację, w której mają się znaleźć.

Wydaje się, że Lightroom CC kierowany jest zupełnie do innego typu klienta. Nie wiem, dlaczego Adobe nie zdecydowało się nadać mu innej nazwy. Lightroom CC jest ukłonem w stronę mobilnej fotografii i programem, w którym możemy naprawdę dużo, jednak zestawienie go z poprzednikiem powoduje, że widzimy w nim zabawkę dla instagramowiczek, które chcą swoje selfie z iPhone’a obrobić na iPadzie. Mam nadzieję, że tym krokiem Adobe nie zmierza do kompletnego zaorania Lightrooma Classic, co byłoby wielką stratą dla profesjonalistów.


Poprzednia wersja Lightrooma nie została porzucona. Dostała ona od Adobe nazwę Classic (pełna nazwa brzmi Adobe Photoshop Lightroom Classic CC) i kilka nowości. Uproszczono przełączanie między wywoływaniem zdjęć, a ich przeglądaniem oraz dodano responsywne pędzle. Najważniejszą zapowiadaną zmianą jest poprawienie wydajności programu. Z pewnością właśnie to, nie jakiekolwiek nowe funkcje, ucieszy najbardziej użytkowników, gdyż od lat program miał spore problemy z wydajnością. Jednocześnie ogłoszono, że Lightroom 6 to ostatnia pudełkowa wersja programu. Wraz z końcem 2017 roku aplikacja ta przestanie być wspierana i otrzymywać patche oraz rozszerzenia do obsługi nowych aparatów.

Aplikacje mobilne

Podczas Adobe MAX 2017 nie zapomniano o popularnych mobilnych narzędziach. Zmiany dotknęły Photoshopa i Lightrooma przeznaczonego do pracy na urządzeniach mobilnych. Większość nowości jest niestety dostępna jedynie dla abonentów pakietu Creative Cloud.

Nowy Photoshop Express nie otrzymał zbyt wielu zmian. Największą, choć moim zdaniem mało znaczącą dla większości użytkowników, jest dodanie obsługi znaków wodnych. Do oznaczenia naszych zdjęć możemy użyć jednego z przygotowanych przez Adobe obrazków lub skorzystać z klasycznego tekstu. Ponadto Adobe umożliwiło użytkownikom skalowanie i przycinanie obrazów w najbardziej popularnych formatach (takich jak 16:9 i 4:3) oraz tych mniej klasycznych, przygotowanych z myślą o mediach społecznościowych. Usunięto także kilka błędów oraz dodano mniej znaczące udogodnienia.

Największą zmianą, która dotknęła Adobe Lightroom,w wersji mobilnej, jest dostosowanie interfejsu aplikacji do tabletów. Wcześniej Lightroom na tabletach był przeskalowaną wersją smartfonową. Dziś cały Lightroom CC działać ma identycznie, bez względu, z jakiego urządzenia korzystamy. Poza tym wprowadzono nowe narzędzie – pędzel selective brush, który ułatwi zaznaczanie i edycję poszczególnych części obrazu. Nowy algorytm, Adobe Sensei, pozwoli na inteligentne wyszukiwanie, kategoryzowanych wcześniej przez aplikację zdjęć. Mam nadzieję, że to narzędzie będzie działać lepiej niż podobne rozwiązanie Google, które osoby czarnoskóre potrafiło oznaczyć jako… goryle!

Pozostałe nowości

Poza przedstawionymi wyżej nowościami warto wspomnieć o innych, pokazanych w ramach Adobe MAX 2017, narzędziach i programach. Pierwszym z nich jest poprawiona wersja Character Animatora, zaprezentowanego po raz pierwszy dwa lata temu. Program zdążył zdobyć już dużą popularność, gdyż za jego pomocą stworzono pierwszy odcinek The Simpsons na żywo. W nowej wersji programu skupiono się na poprawkach fizyki oraz kontroli naszych postaci.

Adobe Dimension to rozwinięcie Projektu Felix. Aplikacja ta pozwala tworzyć w trzech wymiarach i przyda się ona osobom pracującym w rzeczywistości rozszerzonej oraz tworzącym wizualizacje 3d. Nie miałem jeszcze do czynienia z tym narzędziem, zarówno w becie, jak i teraz, jednak po prezentacji wideo mam wrażenie, że tworzenie mockupów czy innych wizualizacji nigdy nie było tak proste. Zastanawia mnie jednak, jak mocnych maszyn potrzebuje Dimension, gdyż jak wiemy, produkty Adobe potrafią być pamięciożerne.

Adobe Spark to odpowiedź Adobe na programy typu Canva. Spark to proste narzędzie, które odpalicie zarówno na desktopie, jak i na urządzeniu mobilnym. Za jego pomocą stworzycie mało skomplikowane grafiki, prezentacje czy animacje. Pomoże Wam w tym wiele gotowych szablonów, które możecie dopasować do swoich potrzeb. Adobe nie kryje się za bardzo, z chęcią walki o pozycję z Canvą, ustalając identyczną cenę za miesięczny dostęp do aplikacji (niecałe 13$). Moim zdaniem, patrząc na potęgę Adobe, Spark wcale nie jest bez szans w tym starciu.

Adobe Sensei to jedna z najciekawszych nowości zaprezentowanych na Adobe MAX 2017. Sensei to system sztucznej inteligencji z mechanizmem samouczenia. System potrafi rozpoznawać obiekty na obrazach, rozpoznawać fonty i proponować podobne, ponownie tworzyć nieistniejące elementy na zdjęciach, na podstawie innych zdjęć. Wszystko to, by nam pracowało się łatwiej i szybciej. Sensei to zdecydowanie najciekawsze, zaprezentowane na keynocie Adobe, rozwiązanie, któremu będę się bacznie przyglądał.

Hardware

Mimo że Adobe kojarzy się zdecydowanie z softwarem, to dzięki partnerom firmy na konferencji pokazano także kilka ciekawych nowinek hardwarowych. Najciekawiej było w obozie HP. Firma, jako jedyna z dużych graczy zdecydowała się na premierę swojego urządzenia podczas imprezy Adobe, a nie własnego eventu. ZBook x2, czyli konkurent dla Surface’a od Microsoftu, to absurdalnie drogie (ceny od 1 749$) urządzenie 2 w 1. Tablet (laptop?) pracuje na systemie Windows 10 / Windows 10 PRO i ma bardzo dobre bebechy. 7 lub 8 generacja Intel Core i5 lub i7, 32gb ramu i 14 calowy wyświetlacz 4k, z multitouchem, w czymś, co wygląda jak zabawka, a w najdroższej wersji kosztuje tyle, co kilkuletnia Dacia.

Podczas Adobe MAX 2017 Microsoft wraz z Adobe zaprezentował nowe funkcje Photoshopa CC, zaprojektowane z myślą o Surface Dial, gadżecie giganta z Redmont. Warto wspomnieć, że z okazji konferencji, przez trzy miesiące każdy nabywca urządzenia z serii Surface, otrzyma 3 miesięczny darmowy dostęp do Lightrooma CC wraz z 1 TB przestrzeni w chmurze.

Podsumowanie

Podsumowując, konferencja Adobe przyniosła wiele zmian, jednak żadnych niespodzianek. Kluczowe produkty zyskały ciekawe nowe funkcje, jednak żadna z nich nie była przełomowa. Bardzo ciekawie wyglądają dynamiczne fonty w Photoshopie, jednak na razie jest to melodia przyszłości. Duże kontrowersje budzi natomiast nowy Lightroom CC, który jest mocno okrojony, w stosunku do poprzednika. Fani aplikacji obawiają się, że Adobe zdecyduje się wkrótce na uproszczenie linii produktów i ostateczne zakończenie wspierania Lightrooma Classic. Szkoda, że w przypadku wychodzących z bety XD i Dimension nie dodano jakiegoś ciekawego nowego rozwiązania, stawiając na poprawę stabilności. Cieszyć się mogą na pewno abonenci całego pakietu Creative Cloud, którzy dostali pięć nowych aplikacji. A co Wy sądzicie o zmianach zaprezentowanych przez Adobe? Przypominam, że by skomentować ten wpis nie musicie się logować ani posiadać konta w systemie Disqus.

Gustaw Grochowski

Założyciel DesignAlley.pl, designer, freelancer, blogger, ex rugbysta. Od ponad dziesięciu lat związany z designem i projektowaniem. Aktualnie na etacie w korpo, w pięknym i słonecznym Gdańsku.